Zwierzaki na Dobry Dzień

Zwierzakowe zabawki
Zwierzakowe zabawki
Zwierzakowe zabawki

Mruczek i sztuka powolności

Strona główna / Zwierzaki / Mruczek i sztuka powolności

Mruczek i sztuka powolności Mruczek i sztuka powolności Mruczek i sztuka powolności

W biurze panował ten specyficzny hałas – nie taki typowo głośny jak na ruchliwym skrzyżowaniu, ale ten szeleszczący napięciem. Klawisze stukały jak maszyny do pisania w lekkiej panice, telefony wibrowały nad blatami biurek, a drukarka skrzeczała z przeciążenia.

Mruczek siedział przy swoim stanowisku z filiżanką herbaty w łapce. Oczy miał lekko zmrużone, jakby patrzył przez okno – chociaż w rzeczywistości patrzył… w nic. A może właśnie we wszystko, tylko wolniej niż inni.

Ktoś przebiegł obok z plikiem dokumentów. Ktoś złapał nerwowo drugą kawę. Jeszcze ktoś inny krzyknął coś do osoby krzątającej się po drugiej stronie biura.
Mruczek nawet nie drgnął. Delikatnie zanurzył pyszczek nad parującym naparem i mruknął coś do siebie pod nosem.

Na jego biurku leżało to samo, co na innych: laptop, notatnik, jakieś ważne papiery, puste pudełko po drugim śniadaniu, lista zadań.
Tyle że jego lista miała dopisek ołówkiem: „Zastanów się, czy naprawdę musisz”.
I to wystarczało, żeby odróżnić ją od pozostałych.

Kiedy koleżanka z działu HR zapytała:
– Ty się w ogóle nie stresujesz?
Mruczek tylko spojrzał na nią z lekko ironicznym uśmiechem.
– Stresuję się z wdziękiem – odpowiedział. – I z zaparzoną herbatą.

Mruczek nie zawsze był taki spokojny. Kiedyś też biegał z dokumentami, robił dziesięć rzeczy naraz i sprawdzał skrzynkę mailową co trzy minuty. Ale któregoś dnia jego kawa wylała się na biurko i zalała mu klawiaturę. Wtedy coś w nim pękło.
Zrozumiał, że nie chce być najlepszy w szybkim życiu.
Wolał być dobry w tym, co ważne.
Od tamtej pory nosił ze sobą nie tylko ściereczkę w kieszeni, ale i zgodę na to, że nie wszystko musi być na już.
Oczywiście czasem ktoś krzywił się na tempo jego pracy. Ale on tylko mruczał:
– Pośpiech nie sprawi, że coś stanie się bardziej potrzebne albo pilne.

Minęło pół godziny. Na open space’ie ktoś rzucił długopisem, a ktoś inny znowu coś zgubił.

A Mruczek?

Wciąż siedział w tej samej pozycji.
W końcu jedna z młodszych pracownic – taka, co miała w oczach lekkie przerażenie – usiadła obok i westchnęła ciężko. Nie powiedziała nic.

Po chwili Mruczek przesunął w jej stronę kubek z ciepłą wodą i zapytał spokojnie:
– Zielona czy czarna?
Ona spojrzała zdziwiona, po czym uśmiechnęła się pierwszy raz od rana.

Nie rozmawiali właściwie. Po prostu siedzieli.
On – z tym swoim melancholijnym spokojem.
Ona – z potrzebą oddechu.
I przez chwilę cały ten pośpiech gdzieś wyparował.

Kiedy tak siedzieli w milczeniu, Mruczek sięgnął do szuflady i wyjął drugi notatnik.
– Mam coś, co może ci pomóc – powiedział cicho. – Nazywam to „listą odpuszczeń”.
Dziewczyna spojrzała na niego pytająco.
– Wypisujesz wszystko, co dziś miałaś zrobić i… decydujesz, czego nie musisz zrobić. A potem to… zostawiasz.
Podał jej ołówek i zerknął na zegarek.
– Zostało dzisiaj jeszcze kilka godzin do zmarnowania. Warto to zrobić dobrze.
Tym razem zaśmiała się naprawdę – krótko, ale szczerze.
I zaczęła pisać.

Bo czasem nie trzeba mówić zbyt wiele.
Wystarczy być kimś, kto nie pędzi.

W biurze powoli zaczynało robić się ciszej. Nie dlatego, że nagle wszyscy przestali się spieszyć – po prostu ich zmęczenie zaczynało ścierać się z chaosem biura. Ktoś zamknął laptop z hukiem. Ktoś inny spojrzał na zegar i zaczął nerwowo pakować swoje rzeczy.

A Mruczek siedział dalej.
Notował coś w swoim dzienniku drobnym, równym pismem.
Pisał tylko dla siebie.
Zresztą, i tak nikt nigdy nie prosił go o raport – a jeśli nawet, to dostawali jedno proste zdanie:
– Wszystko, co naprawdę ważne, zostało zrobione.

Mruczek kątem oka zerknął na młodszą koleżankę z pracy. Już nie ściskała tak mocno ramion. Oddychała głębiej.
Czasem wystarczy obecność kogoś, kto nie próbuje nic naprawiać.
Kogoś, kto wie, że spokój jest formą troski.

Mruczek przymknął oczy. Na jego pyszczku pojawił się ledwo widoczny uśmiech.
Taki, jaki nosi ktoś, kto zna wartość powolnego dnia.

Motto na dziś:
Nie wszystko trzeba robić szybciej.
Czasem wystarczy zrobić coś świadomie.